Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

CwanaRyba

DALEKIE RZUTY W SURFCASTINGU

Ocena użytkowników:  / 5
SłabyŚwietny 

 Dalekie rzuty w metodzie surfcasting.


Dalekie rzuty fot. R. Tomczak

 

 

 Nigdy nie brałem udziału w zawodach rzutowych, więc artykuł dla osób, które parają się tą dyscypliną może być mało ciekawy. Jednak ile ma wspólnego rzucanie tylko ciężarkiem na stadionie, a rzucaniem zestawem z robakami lub filetami na plaży morskiej. Na pewno wspólna jest idea rzutu na jak najdalszą odległość, ale problemy powstają inne dla tych dwóch niby podobnych rzutów.

 Nie ponoszę odpowiedzialności za decyzje podjęte przez innych po przeczytaniu tego artykułu, ani za nietrafione zakupy. Są to tylko moje teorie i spostrzeżenia mające na celu wymianę doświadczeń i doskonalenia technik połowu ryb w morzu.

 Zaczynałem przygodę z surf castingiem jak większość innych. Zaczęło się od wczasów nad morzem.  Teraz nawet zimą spędzam czas nad morzem z wędką i termosem gorącej herbaty. Bardzo ta metoda mnie urzekła. Jak żadna inna pozwala, by spędzić czas razem z rodziną i to na rybach! I tak, żona się opala, syn odchudza portfel, szwagierka z psem pobiega, a ja połowię ryby i popstrykam zdjęcia. Na wczasy zabierałem wędkę trociową i jak tylko można było często udawałem się nad Parsętę lub Słupię.

 Szybko jednak zorientowałem się, że i nad Bałtykiem można połowić duże ryby. Zaczynałem od sprzętu typowo śródlądowego, później kupiłem pierwsze wędki i kołowrotki typowe do surf-castingu. No i się zaczęło. Poznawałem nowe łowiska i nowe metody połowu z zazdrością patrzyłem na tereny dna morskiego, gdzie nie udawało się nawet w myślach dorzucić. Z pomocą przyszedł dzień, w którym jakoś udało mi się wygrać zawody w wędkarstwie plażowym. Dostałem zielone światło na zakup wymarzonych wędzisk. Decyzja padła na kupno dwóch wędek DEGA -Masterpiece Tip Control.

 Już wcześniej starałem się rzucać jak najdalej tym co miałem, a były to kije węglowe o ciężarze rzutowym 180 gram. Wiele wcześniejszych prób zadecydowało o kupnie tych wyjątkowo sztywnych kijów jakim są Masterpiece. Zamiłowanie do fotografii zaowocowało licznymi zdjęciami moich kolegów, którzy zarzucali wędkami z całych sił w chęci oddania dalekich rzutów. Później podczas komputerowej obróbki zdjęć zauważyłem ciekawe momenty uchwycone przez obiektyw, które potwierdzają przewagę sztywnego kija nad miękkim.
Detale rzutu wędkąSzczegóły zarzucania kijem do surfcastingu.Sztywna wędka do surfcastingu
 Wielokrotnie czytam na forach wędkarskich o odległościach jakimi się chwalą wędkarze. Są to wielkości rzędu 120 do 180 metrów. Jak w odległości 120 metrów uwierzę, to w odległości 180 metrów traktuje z przymrużeniem oka. Jest tak ponieważ nikt nie pisze o problemach związanych z tak dalekimi rzutami. Nie pisze bo tyle nie rzuca i problemy te u niego nie występują, lub je jakoś rozwiązał i trzyma je w tajemnicy. Więc czas coś na ten temat napisać. Kiedy pierwszy raz wybrałem się z nowymi wędkami na ryby, byłem zszokowany odległością na jaką bez większego wysiłku posłałem przynętę. Moim odnośnikiem było oczywiście wcześniejsze łowienie sprzętem ze średniej półki. Zastanawiałem się na jaką odległość mogłem posłać mój zestaw nowymi wędkami. Moje subiektywne odczucie określiło dystans ok 120-130 metrów. Jakie jednak było moje zdumienie, gdy ściągnięty zestaw wykazał brak czerwonych robaków na haczykach! Może przegapiłem branie myśląc o tych metrach, a nie o rybach?

 Zakładam robaki i tym razem przyłożyłem się do rzutu oswajając się z mocą kija. Zestaw poleciał tak daleko, że ocena tego, ile to metrów nie wchodzi w rachubę. W każdym razie, to był mój pierwszy rekord. Wędki tak zarzucone postały na plaży blisko godzinę i brania nie ma, więc zwijam. Długo skręcałem, skręcałem i w końcu jest zestaw przy brzegu, ale co to haczyk znowu pusty! Druga wędka również bez robaka. Domyślam się, że to nie ryby tylko mój wymach i sztywność kija są problemem. Trzecie podejście do rzutu potwierdza moje domysły. Tym razem widziałem jak robaki są rozrywane w pierwszej fazie rzutu.

 No tak, rzucam daleko, ale bez robaków, prawie tak jak na zawodach rzutowych. Oczywiście wcześniej spotkałem się z tym problemem i rozwiązałem go sobie za pomocą klipsów utrzymujących przynętę podczas rzutów i grubych haczyków. Ale w tym przypadku mimo klipsów i grubych haków problem zrywania robaków dalej istniał. Sytuacje od czasu do czasu się powtarzały, aż do chwili, gdy podczas rzutu urwałem przypon z haczykami. Rzucałem techniką z półobrotu, siła wyrzutu była tak duża, że strzeliła żyłka 0,60 na wysokości połączenia z żyłką koniczną. Nie miałem, przy sobie zapasowych przyponów, więc dowiązałem na szybko podobny lecz z żyłki o wiele grubszej. Tym razem grubość przyponu wynosiła 1mm! Był to prawdziwy przypadek ponieważ wcześniej w sklepie chciałem kupić dokładnie taką samą jak poprzednio, żyłkę tj.0,60mm. Jednak sprzedawca poinformował mnie, że już się skończyły. Więc zmuszony byłem do zakupu grubszej właśnie 1mm. Miałem wielki problem by ją jakoś dowiązać do karabińczyków. Gdy udało się zakończyć przypon i doszło do rzutów, stwierdziłem minimalną ilość zerwanych przynęt. Na próbę użyłem jeszcze większej siły rzutu. No i rewelacja, problem zniknął prawie w 100%. Podczas pierwszej fazy rzutu żyłka tak się rozciąga, że klipsy zostają przemieszczone i nie trzymają haczyków. Fotografie w trybie seryjnym potwierdziły to zjawisko.
Zrywanie robaków z haczyków.

 Napiszę teraz o rzeczy, która mnie najbardziej zaskoczyła. Przeglądając serie fotografii, na których udało się zarejestrować zarzucanie od początku do końca, zauważyłem pewien szczegół. Otóż na sam moment puszczenia żyłki z palca podczas rzutu występuje zjawisko chwilowego poluzowania żyłki. Spowodowane to jest , rozciągnięciem żyłki na odcinku od ciężarka do kołowrotka, następnie powrotem do pierwotnej długości i co najciekawsze konstrukcją ciężarka. I tak, im dłuższy trzonek ciężarka i sztywniejszy drut w ołowiu, tym większa dźwignia powodująca chwilowe poluzowanie zestawu i nagłe jego szarpnięcie. Zjawisko to, mocno wpływa na stan zniszczenia przynęty podczas rzutu.
Cykl rzutu w surfcastingu

 Doskonale to widać podczas rzutów wykonanych techniką półobrotu. Skrajnie doprowadza do odczepienia haczyków od klipsów przytrzymujących. Idąc w tym kierunku rozwiązywania problemu, mój zestaw do dalekich rzutów został tak zmodernizowany by bez większej obawy móc posyłać ciężarki z przynętami na odległości blisko 160-180 metrów. Jako żyłki głównej używam żyłki konicznej 0,60/0,30mm lub 0,60/033mm. Żyłki cieńsze są bardziej miękkie i przylepiają się do blanku wędki podczas rzutu.

 Na przypon używam specjalnej żyłki mało rozciągliwej 0,80 lub 1mm grubości i długości ok 1,8 m do 2m. Dlaczego żyłka na przepon jest grubsza od żyłki głównej? Po pierwsze, nigdy nie zdarzyło mi się urwać żyłki głównej podczas rzutu pomijając przypadki takie jak: poplątanie, zahaczenie o zacisk na żyłkę przy rancie szpuli, zapomnieniu otwarcia kabłąka. Zawsze strzelała żyłka przy wiązaniach agrafek lub karabińczyków. Po drugie, przypony z haczykami rzadko się plączą nawet w bardzo wietrzne dni. Po trzecie klipsy nawet rożnych producentów mają duże średnice otworów, więc im grubsza żyłka tym trudniej się przemieszczają względem przyponu z haczykami. Wpływa to na stabilniejsze trzymanie się haczyków na klipsach.

 Jednak próby całkowitego unieruchomienia klipsów również nie jest dobre, mogą doprowadzić nawet do zerwania przyponu z haczykiem, lub jego splatania ( zależny to, w która stronę są założone klipsy względem rzutu). Po czwarte, bardzo łatwo się taki przypon z grubej żyłki rozplątuje, chowa do pudelka lub przechowuje. Jako przyponów bocznych z haczykami używam żyłki o średnicy 0,40 mm i długościach od 18 do 25 cm. Zawsze łowię na dwa boczne przypony z haczykami. Mam wtedy większa pewność, że któryś z haczyków jest nie splątany lub przynęta lepiej odbyła podroż. Pewną regułą u mnie, jest zrywanie większej części robaków na haczyku umieszczonym bliżej ciężarka.

 Bardzo rzadko stosuje ciężarki z wąsami, rzuca się nimi bliżej i mają tendencje do zakopywania się w dnie piaszczystym. Dlaczego nie stosuje plecionki? Uważam, że jeśli rozmawiamy o długich rzutach, to do tych celów plecionka nieco ustępuje, żyłce konicznej. Inną sprawą jest całkowity brak rozciągliwości, co możne powodować niespodziewane uszkodzenia sprzętu podczas rzutu. Żyłka działa jednak niczym amortyzator w stopniu takim na jaki dopuścimy żonglując jej średnicami i długościami odcinków, które spełniać mają powierzone zadania. Plecionkę trudniej się rozplątuje podczas splatania lub wyjmowania z pudełka.

 Poza tym plecionka ma również zalety, jednak w tym artykule chodzi nam o odlegle rzuty. Jednak rozważam probę zastosowania krótkiego odcinka grubej plecionki między żyłka koniczną, a ciężarkiem. Co jednak zrobić jak kupimy świerzutkie i co za tym idzie delikatne robaki, którymi naprawdę nie idzie rzucać? Mam kilka sposobów.

 Pierwszy to używanie jako stoperów białych robaków na początku i końcu haczyka. Nieważne, że przy nakładaniu wypłynie cała treść, liczy się gumowata wytrzymała skórka. Drugi sposób to osuszenie robaków na słońcu lub wietrze na trzecim zapasowym przyponie, który czeka i spełnia rolę dyżurnego. Przypon ma agrafkę, gdzie tylko jedna chwila jest potrzebna do wymiany zestawu. Tak osuszonymi robakami można rzucać ile się tylko da. Trzecim sposobem jest przed wykonaniem rzutu powleczenie robaków gęstym atraktorem lub tranem w celu lekkiego sklejenia się luźnych części robaków do siebie. Czwartym sposobem jest kupno jelita cieńkiego i po założeniu robaków naciągnięcie około centymetrowego odcinka jelita na haczyk z robakami. Wielokrotnie ratowałem się tym sposobem i dodatkowym przyłowem  były turboty i flądry. Piąty i najlepszy sposób to, zakup specjalnej taśmy rozpuszczalnej, której więcej uwagi poświęciłem w artykule SURFCASTING I TAŚMA PVA.

 Wiele osób po przeczytaniu tego artykułu, powie, że takich problemów nie ma. I pewnie ma rację, tylko moje pytanie brzmi ile metrów naprawdę jesteście w stanie rzucic? W tym roku będę chciał zebrać kilku kolegów po kiju i sprobować potestować dległości rzutów na stadionie. Każdy z Was, kto ma sprzęt i ochotę może zadeklarować swój udział. Może uda się przetestować nowości rynkowe, jakie przyniesie ten rok. Zapraszam do opisania swoich zestawów przygotowanych do dalekich rzutów w surfcastingu.

 

 

Komentarze  

 
#1 Łukasz 2013-12-13 10:38
Witam, zachęcony dalekimi rzutami zakupiłem Cormoran Seacor Surfmaster 4.2m wczesniej miałem teleskopowego Robinson Tele SURF 4,5m i rzuty były kiepskie bo wędka ciężka i mało dynamiczna - NIE POLECAM oszczędzać na wędzisku! Ale po zakupie i próbie złożenia Cormoran'a nabrałem pewnych obaw, bo części wędki zachodzą na siebie na około 4 - 5 cm, a pole do włożenia wynosi około 10 cm czyli połowa - mam obawę że jak machnę to mi się coś wyłamie i nie wygląda to zbyt profesjonalni - czy jest tutaj właściciel tego wędziska i powie mi jak powinno być prawidłowo?
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Powrót Surfcasting DALEKIE RZUTY W SURFCASTINGU