Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

CwanaRyba

WĘDKOWANIE W TUNEZJI

Ocena użytkowników:  / 2
SłabyŚwietny 

 Tunezja

Wędkarstwo w Tunezji.

 Wędkowanie w Tunezji głównie ogranicza się do wędkarstwa plażowego czyli surf castingu, oraz wędkowania z łodzi w Morzu Śródziemnym . Jak surf casting jest bardzo popularny i często uprawiany przez Tunezyjczyków, tak wędkowanie z łodzi głównie jest zarezerwowane dla turystów zagranicznych. Miałem okazję przebywać w Tunezji w roku 2008. Pragnę podzielić się doświadczeniami z mojej wycieczki pod kątem wędkarstwa. Wybór hotelu padł na Marabut w mieście Sousse, które jest jednym z największych miast w Tunezji, ale nie na tyle duże by czuć się jak w metropolii. Stara tradycja muzułmańskiego miasta zgrabnie połączona została z nowoczesnymi wciąż budowanymi kurortami. Właściciele kurortów prześcigają się w projektach swoich hoteli, które są często niepowtarzalne i stanowią ciekawy kontrast do reszty miasta. Miasto położone jest na wschodnim wybrzeżu kraju i obfituje w atrakcje turystyczne, a liczne niedaleko położone miasta i miasteczka stanowią niebywale atrakcyjną strefę turystyczną.

 

 Jedno trzeba napisać, że wyjazd do tego kraju tylko w celach wędkarskich moim zdaniem nie ma sensu. Wędkarstwo w Tunezji może jednak stanowić wspaniałe tło na wieczorne spędzenie czasu nad morzem, zamiast słuchania i oglądania animacji zafundowanych przez organizatorów kurortów. Swój opis zacznę od przygotowań do wyjazdu i rzeczy niezbędnych do zabrania na wycieczkę. Mamy dwa wyjścia. Pierwsze, to zabranie całego sprzętu ze sobą do Tunezji. Drugie, to minimalizacja zabranego sprzętu, a zakupienie reszty ekwipunku na miejscu, czyli w Tunezji. Pierwsze wyjście moim zdaniem jest najlepsze, choć kłopotliwe ze względu podrożenia kosztów bagażu i ryzyka uszkodzenia wędki. I tu proszę pamiętać, że firmy turystyczne opowiadają o możliwości zabrania wędki ze sobą do samolotu jako bagaż podręczny. Coś na zasadzie zabrania wózka dla dziecka. Jednak na lotnisku przed wejściem do samolotu służby celne i bezpieczeństwa najczęściej zabronią nam wchodzenia do samolotu z wędką pod pachą. Wtedy zaczyna się pośpieszne nadawanie wędki jako bagaż nadany, co może zakończyć się źle wypisanym kwitem i pożegnaniem, ze sprzętem na dłuższy czas. Najlepiej od razu nadać wędkę jak cały nasz bagaż. Warto zabezpieczyć kij przed urazami, są do tego celu specjalne tuby, lecz drogie i jak ktoś z Was rzadko podróżuje nie opłaca się tego kupować. Podstawą do zabrania jest lekka wędka surfcastingowa, kołowrotek odporny na naprawdę słoną wodę z nawiniętą żyłką o średnicy w przedziale 0,20-0,22 lub plecionką. Krótką rurkę PCV, którą jednocześnie zabezpieczamy wędkę do transportu. Zestaw ciężarków o małej gramaturze, gdyż rzadko występują większe wiatry, a pojęcie sztormu jest tam nie znane. Przyda się zestaw akcesoriów tj. haczyki o rozmiarach 8 i 10, agrafki, przypony, karabińczyki. Na koniec najważniejsza sprawa. Najtrudniej w Tunezji zdobyć trimuline, czyli czerwone robaki, które stanowią najlepszą przynętę. Tunezyjczycy potrafią w poszukiwaniu za czerwonymi robakami przejechać ponad 50 km w jedna stronę. Osobiście poradziłem sobie kupując dendrobenę w Polsce i przewiozłem ją w bagażu. Czas podróży jest na tyle krótki, że robaki nie powinny tego źle znieść. Zaopatrzmy się również w świetliki, oraz małą latarkę czołową. Drugi sposób, czyli zakup sprzętu na miejscu wnosi pewne ryzyko nie trafienia w nasze gusty i oczekiwania. Inną sprawą jest czas poświęcony na znalezienie sklepu ze sprzętem wędkarskim. Najczęściej są to stragany przy medynie lub markety. Ceny sprzętu są zbliżone do cen w naszym kraju. Wędkowanie z łodzi w morzu nie wymaga wożenia ze sobą sprzętu z kraju, wszystko czego nam potrzeba jest już w łodzi i wliczone jest w koszt rejsu. Wędkowanie w Tunezji jest za darmo i nie potrzebujemy żadnych zezwoleń. Jedynie wypłynięcie na pełne morze wymaga zezwolenia od kapitanatu portu, jednak tym zajmuje się organizator rejsu i jest załatwiane od ręki. Podajemy jedynie z jakiego hotelu jesteśmy i czasem jak się nazywamy. Gdy już jesteśmy w hotelu, warto znaleźć najlepsze miejsce na nasze robaki, z doświadczenia wiem, że to będzie łazienka, która jest najczęściej również klimatyzowana. Warto wytłumaczyć na samym początku obsłudze hotelu, że nasze robaki to coś ważnego i by nie wyrzucili nam ich do śmietnika. Na ryby z plaży wybierajmy się późnym wieczorem, tylko wtedy uda nam się spokojnie powędkować najczęściej w towarzystwie miejscowych wędkarzy. Kultura wędkarska u Tunezyjczyków jest bardzo wysoka, dysponują sprzętem dobrej klasy i zaopatrzeni są w wiele nowoczesnych gadżetów. Do tego posługują się wszelkimi językami świata, więc można sobie z tubylcami porozmawiać i zebrać potrzebne doświadczenie. Wędkarze gromadzą się przeważnie w pobliżu ujścia kanałów lub na granicach dwóch sąsiadujących hoteli, gdzie mogą najbliżej dojechać samochodami. Okres wędkowania z plaży przypada na godziny późno wieczorne i łowi się przeważnie do godziny pierwszej w nocy. Po tej godzinie plaża pozostaje pusta. Nigdy nie bałem się wędkować wśród miejscowych wędkarzy, są to mili i pogodni ludzie skorzy do wszelkiej pomocy. Łowi się tylko na przynęty zwierzęce zarzucone na grunt w odległości 60-100 metrów od brzegu.

 

 W przeciwieństwie do naszego wybrzeża nie występuje w Tunezji system rewowy, więc dno schodzi łagodnie coraz głębiej, bez wypłaceń. Nurkując za dnia w miejscach nocnych połowów oceniałem głębokość na około 5-6 metrów. Mniej więcej 180-250 metrów od brzegu pojawia się gęste zielsko na dnie morza. To najlepsze łowiska, niestety często poza zasięgiem rzutu. Najczęściej łowi się małe rybki podobne do naszych okoni, tylko bardziej ubarwione i spłaszczone. Wszystkie złowione ryby przez miejscowych są zabierane do domu.

 Na moje pytanie, czy są do złowienia większe ryby, wszyscy odpowiadali, że już nie ponieważ całe linie brzegowe w odległości 300 metrów są gęsto obstawione rybackimi sieciami. Coś mi to przypomina! Technika łowienia różni się tylko sposobem zarzucania, później wszyscy postępują podobnie, czyli po zarzuceniu zestawy są sukcesywnie podciągane w celu sprawdzenia, czy na końcu jest już ryba. Brań w zasadzie nie widać, bo rybki są bardzo małe. Przejdźmy teraz do wędkowania na morzu z łodzi. W tym celu udałem się do pięknej miejscowości  El Kantaoui. Jest to bardzo rozbudowana marina na ponad 300 łodzi. Panuje opinia, że port ten to perełka Tunezji.

 

Rozmawiając z tubylcami dowiedziałem się od nich, że jest jeszcze piękniejsze miejsce, które nazywa się Tabarka położona na północno zachodnim rogu Tunezji. Rezerwacja dużej łodzi motorowej nie stanowi problemu. W zasadzie nawet nie wiemy kiedy już panowie nam zarezerwowali rejs. Trzeba im przyznać, że umieją znaleźć klienta. Teraz uwaga! Jeśli umiejętnie się potargujemy, to z sumy 120 dinarów za wędkarski rejs możemy utargować na sumę 60 dinarów. Inną sprawą jest tak zwany serwis, który polega na dodatkowym człowieku na naszej wynajętej łodzi. Taki człowiek zakłada nam przynęty, zdejmuje ryby z haczyka, skrobie rybki i je czyści, podaje wędki i rozplątuje zestawy. Warto się umówić by zrezygnować z takiego serwisanta, zaoszczędzimy około 20 dinarów, chyba że mamy dar do targowania i serwisant zgodzi się popłynąć za 5 dinarów i też będzie zadowolony. Na rejs podpisujemy najczęściej pisemną umowę, choć dane słowo również wystarcza, by na drugi dzień łódka stała gotowa służyć nam do wędkowania. Na rejs wybierajmy się z opcją wczesno poranną, a nie popołudniową mamy wtedy szanse na wielkie ryby, których mnie się złowić nie udało. Łodzią wypływa się na dwa sposoby:

pierwszy to dla amatorów, gdzie łódka kreci się około 1-2 km od brzegu. Lawirujemy wtedy miedzy rzędem siatek rybackich. Łowi się znowu małe rybki na filety. Zestawy są bardzo proste i ordynarne. Kij krótki, sztywny z grubą żyłką, a na końcu uwiązany ciężarek ok. 150 gram i przywiązane dwa boczne przypony z dość małymi haczykami.

 

Drugi sposób łowienia jest przeznaczony już dla osób wtajemniczonych i polega na wypłynięciu bardzo daleko. Brzegu już nie widać i siatek rybackich też nie ma. Można rano spotkać delfiny, które lubią krótko zabawiać turystów. W tej metodzie połowu oprócz opuszczania zestawów z filetów na dno morza, zaczynamy już trollingować w poszukiwaniu większych ryb. Rejsy trwają różnie od 3 godzin do nawet 12 godzin za dodatkową opłatą.

Podsumowując, chciałbym znowu znaleźć się na takiej łodzi, ale bez serwisanta i z umową na złowienie wielkiej ryby. Jeśli umówimy się z szyprem nie na długość rejsu, tylko na szybkie złowienie dużej barakudy metodą trollingu, to wszyscy będą zadowoleni. Pamiętajmy, że jak Tunezyjczyk coś już nam obieca, to raczej dotrzyma słowa. No cóż podróże w końcu kształcą.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Powrót Turystyka WĘDKOWANIE W TUNEZJI